Netflix zapłacił 587 mln dol. za startup AI Bena Afflecka. InterPositive uczy się na materiale z planu, nie na cudzych filmach
Cena marcowego przejęcia wyszła na jaw w kwartalnym raporcie streamera. InterPositive buduje modele trenowane wyłącznie na dailies konkretnej produkcji — do naprawy ujęć, światła i tła, nie do generowania filmów od zera.
Hollywood dostało właśnie pierwszą twardą wycenę sztucznej inteligencji na planie. Z kwartalnego raportu Netflix (10-Q za drugi kwartał) wynika, że streamer zapłacił około 587 mln dol. w gotówce za InterPositive — startup AI założony w 2022 roku przez Bena Afflecka. Sama transakcja została ogłoszona i zamknięta w marcu, ale cenę ujawniono dopiero w piątek. Bloomberg wcześniej donosił o kwocie do 600 mln dol. z bonusami uzależnionymi od celów.
InterPositive działał w trybie stealth z siedzibą w Los Angeles i zatrudniał zaledwie 16 osób — inżynierów, badaczy i twórców filmowych. Jego technologia zasadniczo różni się od głośnych generatorów wideo: modele są trenowane wyłącznie na materiale zdjęciowym (dailies) konkretnej produkcji i służą do prac postprodukcyjnych — odtwarzania brakujących ujęć, przekadrowania, korekty oświetlenia, podmiany tła i pilnowania spójności scen.
„AI wspiera, nie zastępuje“
Affleck, który po przejęciu został seniorem doradczym Netflix, od początku kadrował projekt jako obronę rzemiosła: chciał „chronić siłę ludzkiej kreatywności“, a narzędzia miały radzić sobie z „brakującymi ujęciami, podmianą tła czy złym oświetleniem“. Cały zespół przeszedł do streamera, a technologia ma współpracować z wewnętrzną jednostką Eyeline oraz narzędziami partnerów.
Współprezes Netflix Ted Sarandos trzyma się tej samej linii: „Filmy robią ludzie, którzy robią filmy. AI daje im lepsze narzędzia, by robić je jeszcze lepiej“.
Kontekst liczb jest jednoznaczny: Netflix ujawnił, że w 2026 roku z generatywnej AI korzystało już około 300 jego tytułów, głównie w postprodukcji. Przejęcie InterPositive to więc nie eksperyment, lecz domknięcie łańcucha produkcyjnego — i jedna z największych inwestycji branży w AI, które mają dotykać filmu, nie zastępując twórców.
Dla Hollywood, wciąż podzielonego sporem o granice użycia AI, deal z udziałem Afflecka — aktora i reżysera z własną reputacją do stracenia — może stać się wzorcem: narzędzia trenowane na własnym materiale, pod kontrolą ekipy, z ludzkim nazwiskiem na froncie.
Komentarze