Microsoft racjonuje moc obliczeniową. Copilot dostaje ją przed klientami Azure
Deficytowa moc obliczeniowa trafia w Microsoft najpierw do M365 Copilot, potem do GitHub Copilot i działu badań, a klienci Azure dostają to, co zostanie. Według Business Insider firma szuka już mocy poza własnymi centrami danych — m.in. u Amazon i Google — mimo 190 mld dol. tegorocznych nakładów inwestycyjnych.
Azure sprzedaje klientom obietnicę dostępnej mocy na żądanie. Strategia AI Microsoft konkuruje o dokładnie te same układy. Gdy jednego z dwóch nie da się zaspokoić, firma wybiera siebie — i właśnie to robi.
Jak wygląda kolejka?
Według rozmówców Business Insider priorytet jest ustalony: najpierw M365 Copilot, potem GitHub Copilot, następnie wewnętrzne prace badawczo-rozwojowe, na końcu klienci Azure. Jeden z pracowników ujmuje to bez ogródek: „Cała podaż znika, gdy obsłuży się laboratoria frontier i nasze wewnętrzne biznesy“. Firma zaczęła równocześnie kupować moc poza własnymi serwerowniami, rozważając ofertę Amazon i Google — czyli bezpośrednich konkurentów w chmurze.
Ile to kosztuje sprzedaż?
Skalę wewnętrznego przesunięcia widać w liczbach z wyników. Dyrektor finansowa Amy Hood przyznała na styczniowej konferencji wynikowej, że układy skierowane gdzie indziej to ok. jeden punkt procentowy wzrostu Azure — usługa urosła o 39 proc. zamiast prognozowanych 40. Mimo ograniczeń pion sprzedaży dostał podniesione o 30 proc. cele.
Skąd niedobór przy 190 mld dol. nakładów?
Microsoft wyda w tym roku ok. 190 mld dol. na inwestycje, w tym ok. 35 mld dol. kwartalnie na same centra danych — i to nie wystarcza. Zaległe zobowiązania kontraktowe sięgnęły ok. 627 mld dol., blisko dwa razy więcej niż rok wcześniej; prognoza przychodów z Azure i usług chmurowych na rok obrotowy 2027 to 148,9 mld dol. Popyt rośnie szybciej niż moce, a firma zapowiada, że pozostanie ograniczona podażowo co najmniej do końca 2026 roku.
Co na to Nadella
Satya Nadella bronił skali wydatków w rozmowie z CNN, stawiając warunek: „To nowa technologia ogólnego przeznaczenia, która napędzi produktywność“, ale „jeśli nie zobaczymy szerokiego wzrostu gospodarczego, ten film nie skończy się dobrze“. O pozycji konkurencyjnej mówił krócej: „Dopóki to się utrzyma, będziemy konkurencyjni i wygramy“.
Rynek na razie nie kupuje tej narracji: akcje Microsoft straciły ok. 19 proc. od początku roku i ok. 25 proc. w skali dwunastu miesięcy, najwięcej w całej „wspaniałej siódemce“. Wyniki kwartalne firma podaje 30 lipca. Klienci Azure mają w międzyczasie alternatywy — Google Cloud rośnie, a moc obliczeniową sprzedają już także Meta i SpaceXAI.
Komentarze