Regulacje

Delhi High Court odmawia ANI zakazu wobec OpenAI. Trening ChatGPT to prima facie „fair dealing”

Sędzia Amit Bansal orzekł 24 lipca, że przechowywanie treści agencji ANI do treningu dużego modelu językowego mieści się prima facie w indyjskim wyjątku „fair dealing” na użytek badawczy. Agencja nie wykazała podstaw do zakazu tymczasowego wobec OpenAI, choć spór może jeszcze trafić do pełnego procesu.

Sędzia Amit Bansal z Delhi High Court odmówił 24 lipca indyjskiej agencji informacyjnej ANI Media zakazu tymczasowego wobec OpenAI. W postanowieniu interim sąd uznał, że przechowywanie artykułów ANI w celu trenowania dużego modelu językowego mieści się prima facie w wyjątku „fair dealing“ z sekcji 52(1)(a) indyjskiej ustawy o prawie autorskim — przepisu obejmującego „prywatny lub osobisty użytek, w tym badania naukowe“.

Co dokładnie orzekł sąd?

Bansal ocenił, że ANI nie przedstawiła na tym etapie wystarczających podstaw, by uzasadnić zakaz tymczasowy — najostrzejszy środek, o jaki może wnioskować powód przed rozpoczęciem pełnego procesu. To nie jest wyrok kończący sprawę: postanowienie dotyczy wyłącznie etapu interim injunction, a spór może toczyć się dalej przed sądem aż do rozprawy merytorycznej. Sąd rozróżnił jednak wyraźnie dwie czynności OpenAI — samo przechowywanie danych treningowych oraz generowanie odpowiedzi użytkownikom — i ocenił obie osobno.

Dlaczego odpowiedzi ChatGPT z RAG nie naruszają praw ANI?

Drugi element rozstrzygnięcia dotyczy sposobu, w jaki ChatGPT odpowiada na pytania o bieżące wydarzenia. Gdy model korzysta z retrieval-augmented generation (RAG) — techniki, w której system sięga do zewnętrznych źródeł, by uzupełnić odpowiedź o aktualne informacje — wygenerowany tekst nie jest, według sądu, istotnie podobny do oryginalnych artykułów ANI na tyle, by mówić o naruszeniu praw autorskich. Sąd potraktował więc trening modelu i generowanie odpowiedzi jako dwa odrębne pytania prawne, z odrębnymi odpowiedziami.

Jak sąd uzasadnił decyzję zagranicznymi precedensami?

Bansal odwołał się w uzasadnieniu do trzech głośnych spraw z USA: ugody Anthropic w sprawie Bartz, oddalenia części zarzutów wobec Meta w sprawie Kadrey oraz starszego precedensu Google Books, w którym amerykańskie sądy uznały masowe skanowanie książek za dozwolony użytek transformacyjny. Odniesienie do orzecznictwa spoza Indii pokazuje, że argumentacja o treningu AI jako formie badań i przetwarzania transformacyjnego zaczyna przenikać między jurysdykcjami, mimo że przepisy o prawie autorskim w każdym kraju różnią się w szczegółach.

Co to oznacza dla sporu i dla rynku AI w Indiach?

ANI pozwała OpenAI, zarzucając nieautoryzowane wykorzystanie swoich treści do treningu ChatGPT oraz reprodukowanie fragmentów artykułów w odpowiedziach chatbota; do sprawy przyłączyło się później Digital News Publishers Association, zrzeszenie indyjskich wydawców cyfrowych. Postanowienie Bansala nie kończy tego sporu, ale jest pierwszym tak wyraźnym sygnałem z Indii — jednego z największych rynków ChatGPT na świecie pod względem liczby użytkowników — że trening modeli językowych na treściach prasowych może mieścić się w krajowych wyjątkach od prawa autorskiego.

Kontrast z innymi jurysdykcjami jest wyraźny. W Unii Europejskiej trwają spory o zakres opt-outu z eksploracji tekstu i danych (TDM) przewidzianego w AI Act, a w Stanach Zjednoczonych wydawcy prasowi — od New York Times po mniejsze redakcje — składają kolejne pozwy przeciwko OpenAI i innym laboratoriom AI. Indyjski sąd, przynajmniej na etapie interim, poszedł w stronę bardziej permisywnej wykładni niż ta, o którą walczą amerykańscy i europejscy wydawcy.

Komentarze

Dołącz do dyskusji

Komentarze są moderowane przed publikacją.