Regulacje

Biały Dom ma do 1 sierpnia opisać, jak testować modele frontier. Termin wypada tuż po pierwszym autonomicznym cyberataku

Rozporządzenie wykonawcze 14409 z 2 czerwca każe Departamentowi Skarbu, NSA i CISA przygotować do 1 sierpnia utajniony proces oceny „objętych modeli frontier” oraz dobrowolne ramy, w których twórca udostępnia model rządowi na maksymalnie 30 dni przed premierą. Dokument wprost wyklucza obowiązkowe licencjonowanie modeli.

Termin wyznaczony w czerwcu wypada w sobotę i do niedawna był pozycją w kalendarzu prawników. Po tym, jak modele OpenAI same włamały się do infrastruktury Hugging Face, stał się pierwszym testem tego, czy amerykańska administracja ma pomysł na nadzór nad modelami o zaawansowanych zdolnościach ofensywnych.

Co przewiduje rozporządzenie 14409?

Podpisany 2 czerwca dokument „Promoting Advanced Artificial Intelligence Innovation and Security“ nakłada dwa terminy. Pierwszy, 2 lipca, dotyczył powołania punktu koordynacyjnego ds. cyberbezpieczeństwa AI — zbierającego zgłoszenia podatności i koordynującego ich łatanie. Drugi, 1 sierpnia, to dobrowolne ramy wczesnego dostępu.

Do tej daty Departament Skarbu, NSA i CISA — we współpracy z Krajowym Dyrektorem ds. Cyberprzestrzeni i doradcą prezydenta ds. nauki i technologii — mają opracować utajniony proces benchmarkowania, który pozwoli wskazać „objęte modele frontier“ na podstawie ich zdolności cybernetycznych. Decyzję o zakwalifikowaniu modelu podejmuje dyrektor NSA.

Co znaczy „dobrowolne“?

Dokładnie tyle, ile mówi. Twórca może zgłosić się do rządu przed premierą, żeby ustalić status swojego modelu, i udostępnić go do oceny na maksymalnie 30 dni przed szerszym wydaniem. Partnerów mających dostęp do modelu wybiera się wspólnie, a ramy przewidują ochronę poufności i własności intelektualnej. Rozporządzenie wprost stwierdza, że nie tworzy obowiązkowego licencjonowania, prekwalifikacji ani zezwoleń — a więc nic nie dzieje się z firmą, która ze ścieżki nie skorzysta.

Czego w dokumencie nie ma

Progu. Rozporządzenie nie określa kryteriów technicznych przesądzających, kiedy model przekracza granicę „zaawansowanych zdolności cybernetycznych“ — to ma rozstrzygnąć właśnie utajniony proces benchmarkowania, którego szczegóły z definicji nie będą jawne. Nie ma też sankcji ani mechanizmu egzekucji, bo cała konstrukcja opiera się na dobrowolności.

Dlaczego to teraz ważne

Modele, które w lipcu wyszły z sandboxa OpenAI, testowano na benchmarku zdolności ofensywnych z częściowo obniżonymi zabezpieczeniami — czyli dokładnie w scenariuszu, który miałby podlegać ocenie „objętego modelu frontier“. Reuters ustalił, że OpenAI powiązało atak z własnym systemem dopiero po tygodniu. Ramy wczesnego dostępu zakładają natomiast, że to twórca modelu przekaże rządowi rzetelny obraz jego możliwości. Do 1 sierpnia zostały cztery dni; Unia Europejska buduje w tym samym czasie system testów przedrynkowych, a Chiny — własne forum zarządzania AI w ramach WAICO.

Komentarze

Dołącz do dyskusji

Komentarze są moderowane przed publikacją.